Bolesław Marczyński - "Pół wieku z k siążką" Andrychów, grudzień 1987         


Poniższy tekst napisany został przez założyciela księgarni, Bolesława Marczyńskiego z okazji jej 50 lecia. Oryginał tekstu, z własnoręcznym podpisem autora znajduje się w rodzinnym archiwum. W poniższym tekście dokonano niewielkich zmian redakcyjnych.
W grudniu 1987 r. minęło 50 lat od założenia w 1937 r. własnej księgarni w Andrychowie, którą prowadziłem lub w której pracowałem prawie bez przerwy mimo różnych a często dramatycznych sytuacji do dnia dzisiejszego.
Andrychów leży w pięknej kotlinie u stóp Beskidu Małego. Miejscowość ta była wzmiankowana w kronikach Jana Długosza. Znana była jako osada tkaczy rękodzielniczych, których wyroby na wozach docierały aż do Węgier, Czech, Rosji, a nawet do Włoch.Z tych tkackich tradycji na początku XX wieku powstaje tkalnia mechaniczna a później po II wojnie światowej Andrychowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego, których wyroby są znane na całym świecie.
Urodziłem się 3 września 1915 r. w Targanicach, na granicy Andrychowa. Ojciec Jan był działaczem ludowym propagującym nowoczesne sadownictwo i pszczelarstwo. Był korespondentem "Pszczółki" redagowanej przez Ks. Stojałowskiego. W domu rodzinnym książka była dla wszystkich dostępna a Biblia ze znakomitymi rycinami Durera obowiązkowo była czytana w niedzielę przez dziewięcioro rodzeństwa. W wyniku tego obowiązku, mając już pięć lat czytałem pismo drukowane.
Nauczanie podstawowe ukończyłem w 1929 r. w Szkole Podstawowej w Andrychowie, której świetnym wychowawcą był Ferdynand Pachel. Marzeniem mojego życia była dalsza nauka w celu zdobycia wykształcenia nauczycielskiego. Rodzinne warunki materialne oraz kosztowne wyższe studia starszego brata nie pozwoliły na realizację zamierzeń.
W dniu 11 maja 1931 r. podjąłem praktykę handlową w znanej firmie Joachim Dańko i Syn w Żywcu. Tamże po trzech latach praktyki i zdaniu egzaminu przed komisją Kongregacji Kupieckiej Stołecznego Miasta Krakowa Oddział w Żywcu zostałem wpisany w poczet pomocników handlowych pod numerem 20 otrzymując 11 maja 1934 r. dyplom wystawiony w języku polskim, francuskim i niemieckim. W tej samej firmie pracowałem dalsze trzy lata do 1937 r. Po rezygnacji  z dotychczasowej pracy nawiązałem kontakt z Księgarnią Rudolfa Faruzela w Żywcu, gdzie otrzymałem wiele cennych rad księgarskich oraz pomocy finansowej w wysokości zł 15,000,- w postaci kredytu towarowego, postanowiłem usamodzielnić się.
Biorąc pod uwagę widoczny rozwój miasta Andrychowa, oparty na rozwijającym się przemyśle tkackim oraz braku księgarni, po sześciu latach praktyki wróciłem do rodzinnego miasta i w dniu 10 grudnia 1937 roku otwarłem własną księgarnię w centralnym punkcie przy Rynku pod numerem 56. Za część zarobionych i zaoszczędzonych pieniędzy zamówiłem u miejscowego mistrza stolarskiego Jana Burzeja urządzenie wnętrza księgarni o wysokiej formie estetycznej i nowoczesnej jak na ówczesny okres. Dla wzmocnienia finansowego placówki i jej rentowności, prócz podstawowego działu księgarskiego, zaprowadziłem dział artykułów szkolnych, papierniczych i biurowych.
Dewizą naszej placówki był jej estetyczny wygląd frontu, dbałość o wizualną reklamę książki w witrynie okiennej a co najważniejsze, fachowy oraz uprzejmy stosunek do odbiorców w myśl zasady "Klient nasz Pan". Prócz różnych form reklamy, bardzo dobre wyniki uzyskałem przez stosowanie ogłoszeń o aktualnościach wydawniczych i handlowych na ekranie miejscowego kina. Tego rodzaju reklama była dość kosztowna, ale w rachunku ekonomicznym bardzo się opłacała. Stosując nowoczesne formy, księgarnia szybko zyskała uznanie tak ze strony indywidualnych odbiorców jak i instytucji społecznych, szkół, bibliotek, organizacji oraz istniejących zakładów prywatnych. Szczególnie zwróciłem uwagę na serdeczny stosunek do dzieci i młodzieży jako do klientów przyszłości.
Na podstawie zgłoszonego wniosku w marcu 1938 roku zostałem przyjęty w poczet członków Związku Księgarzy Polskich. Członkostwo to dało rangę zawodową oraz otrzymanie odpowiedniego rabatu księgarskiego koniecznego do prawidłowej działalności ekonomicznej.Do sierpnia 1939 r. spłaciłem wszystkie należności zaciągnięte od właściciela księgarni R. Faruzela w Żywcu jak i inne zobowiązania finansowe. Prócz wielu firm wydawniczych którymi współpracowałem, najlepsza i owocna była z Księgarnią Gebethnera i Wolffa w Krakowie prowadzącą "Komis & Hurt".
W latach 1937 do 1939 roku widoczny był rozwój sytuacji gospodarczej, co miało duży wpływ na dobrą sytuację prowadzonej księgarni. Jednak już na początku 1939 odczuwało się nadciągające problemy polityczne Europy a zwłaszcza Polski. Do pomocy w księgarni zatrudniłem swoją siostrę Marię oraz 1 pomocnika księgarskiego i 2 uczniów księgarskich, razem pięciu zatrudnionych, co świadczyło o rozwoju i potrzebie założonej placówki.
Wybuch II wojny światowej zastał mnie w szeregach Armii Kraków. Siostra Maria zastępowała mnie w księgarni. Kampanię wrześniową przeszedłem od granicy niemieckiej za Pszczynę do Lasów Tomaszowa Lubelskiego, gdzie na skutek frontowych obrażeń ostałem się do szpitala polowego w Otmuchowie. Po powrocie do Andrychowa przewidywałem ewentualność likwidacji polskich książek, które Niemcy wywozili do fabryki papieru w pobliskim Czańcu k/Kęt. Poczyniłem starania ukrycia książek a zwłaszcza klasyków literatury polskiej. Zapakowane w paczkach książki zostały oddane do przechowywania w kilku moim zdaniem pewnych miejscach a mianowicie: na plebani miejscowego proboszcza ks. Kanonika Klemensa Tatary, w zakładzie fotograficznym Alojzego Stuglika, u miejscowego mistrza malarskiego F. Detala.
W tym czasie moją matkę i dwie siostry wysiedlili z własnego domu, wobec czego umieściłem ich we własnym mieszkaniu a sam zamieszkałem w pustej części dawnej garbarni A. Mittlera, w której u wejścia pełnił funkcję stróża Antoni Szlagor. Za jego to wiedzą na zapleczu portierni zdeponowałem większość posiadanych książek. Podczas nalotów samolotów alianckich, zostały zniszczone zakłady zbrojeniowe w Br?., które zostały przeniesione do Andrychowa, właśnie puste garbarni. Stało się to nagle, musiałem opuścić mieszkanie, ale bez możliwości przeniesienia książek w inne miejsce. Teren fabryczny opanowała jednostka Wermahtu pilnująca zakładu. Oficerowie niemieccy często siadali na paczkach w drugim pomieszczeniu za portiernią nie zdając sobie sprawy, że pilnowali polskich książek.
W listopadzie 1941 r. księgarnia została przez Niemców zabrana bez odszkodowania i przekazana osiedleńcowi z Rumunii Oskarowi Beckowi, który z braku kwalifikacji (był pracownikiem tartacznym) zaproponował całemu personelowi dalszą pracę. Część książek, które nie zdążyliśmy wynieść z magazynu zostały zabrane i przekazane jako makulatura do fabryki papieru w Czańcu k/Kęt. W tej fabryce pracował jako robotnik fizyczny były burmistrz Andrychowa Adam Wietrzny. On to po powrocie z pracy w Czańcu do miejsca zamieszkania w teczce przewoził co cenniejsze książki, które w dużej mierze posiadały według ówczesnego zwyczaju pieczątkę księgarni.
We wrześniu 1944 r. wbrew obowiązującym przepisom zawarłem związek małżeński w kościele w Kleczy Dolnej, przekradając się przez granicę na Skawie. Od tego czasu zyskałem oddanego i wiernego współpracownika w rozwoju i zamysłach księgarskich żonę Agnieszkę, która od stycznia 1945 r. wspólnie pracowała w księgarni na różnych szczeblach wtajemniczenia zawodowego a później pełniąc przez długie lata funkcję zastępcy kierownika księgarni.
W czasie działań frontowych na początku 1945 r. lokal księgarni został poważnie zdewastowany. Po oswobodzeniu Andrychowa 27 stycznia 1945 r. razem z żoną Agnieszką, siostrą Marią i z 3 pracownikami usunęliśmy gruzy oraz zniszczenia tak, że już 5 lutego jako pierwszy lokal handlowy w Andrychowie była otwarta księgarnia. W witrynie księgarni, oraz na froncie w regałach ukazały się polskie książki z wielkim niebezpieczeństwem przechowywane w różnych zakamarkach miasta z wielką wdzięcznością dla ludzi , którzy pomagali z narażaniem własnego życia jak Ks. Klemens Tatara proboszcz Andrychowskie, były burmistrz Andrychowa pan Adam Wietrzny, pan Antoni Szlagor oraz pan Alojzy Stuglika. Dzięki nim księgarnia posiadała poważny zalążek w swojej działalności księgarskiej.
W czasie końcowych działań wojennych wycofujące się wojska niemieckie spaliły zakłady włókiennicze, co spowodowało nikłe perspektywy rozwoju miasta. Sytuacja stała się krytyczna przez zniszczenie największego zakładu. Cała załoga, tkacze, mistrzowie, ekipa techniczna jak i część mieszkańców miasta stanęła bez zapłaty do uratowania ze zgliszcz urządzenia, maszyny tkackie oraz pomieszczenia. Mimo tej wielkiej ofiarności widoki na całkowite uruchomienie były bardzo małe. W tej sytuacji postanowiłem poszerzyć działalność księgarni przez uruchomienie na zapleczu introligatorni oraz na froncie otwarłem wypożyczalnię książek początkowo z własnych zapasów i oprawianych we własnej introligatorni. Wszystkie wypożyczalnie książek na terenie miasta i okolicy były przez okupanta zlikwidowane. Uruchomiona wypożyczalnia w tym stanie miała bardzo dużo czytelników, którzy za niską opłatą garnęli się do polskich książek, które przez pięć lat nie były dostępne polskiemu czytelnikowi. Dla wsparcia finansowego placówki otworzyłem dział przyborów szkolnych, artykułów biurowych i papierniczych.
Jako członek Związku Księgarzy Polskich wziąłem udział w 3-letnich kursach księgarskich w Przezmirowie koło Poznania, które to kursy prowadził doświadczony księgarz Pan Franciszek Jasiński z Warszawy. Tam poznałem wielu doświadczonych księgarzy, którzy później spełniali bardzo poważne i czołowe stanowiska w polskim księgarstwie.
Na skutek otrzymania pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego w Krakowie w 1946 roku przeniosłem księgarnię do własnego domu Andrychów, Rynek 57 gdzie wyremontowałem i gruntownie przebudowałem lokal do której przeniosłem księgarnię s dwoma dużymi oknami wystawowymi, ładnym i obszernym lokalem frontowym oraz magazynem i piwnicami. Jak na ten okres był to największy i najbardziej nowoczesny lokal handlowy Andrychowa.
W latach 1947 i 1948 zaczęły się ukazywać niesprzyjające warunki a nawet wrogie sytuacje do prywatnego handlu a w tym przypadku i do księgarstwa. Księgarnie nie były dochodowe. Pewien rozwój zawdzięczać należy bardzo wytężonej i żmudnej pracy. Jako młody i wielce zaangażowany człowiek, pełen zapału, żyjący bardzo oszczędnie a nawet skromnie mogłem prowadzoną księgarnię prowadzić po wojnie bez większych wstrząsów. Ujemne i całkiem niesłuszne działania pewnej grupy ludzi spowodował trudny do zniesienia stres. Do tego doszły poważne obciążenia podatkowe, co w tym stanie rzeczy nie widziałem dalszego właściwego rozwoju własnej księgarni w wyniku czego zastanawiałem się nad przekazaniem placówki uspołecznionej instytucji.
W roku 1945 zostałem prezesem Klubu Sportowego "Beskid" w Andrychowie, związanego tradycyjnie z całym społeczeństwem miasta Andrychowa.
W 1947 roku zostałem prezesem kupiectwa andrychowskiego istniejącej od 1410 r. Krakowskiej Kongregacji kupieckiej Oddział w Andrychowie.
Nie widząc żadnych możliwości rozwoju, na początku 1949 roku przekazałem księgarnię razem z wypożyczalnią książek do dyspozycji Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Andrychowie. Cały personel placówki został zatrudniony nadal a ja zostałem kierownikiem księgarni. Współpraca z kierownictwem spółdzielni układała się dobrze. Prawie cały czas pracy zawodowej w tejże instytucji spełniałem kilka funkcji społecznych jako organizatora kulturalno-oświatowego, sekretarza Rady Zakładowej oraz powiatowego Inspektora do spraw upowszechniania książki w Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni w Wadowicach, prowadząc szkolenie dla wielu pracowników sklepów i klubów rolnika w zakresie książki.
W celu zdobycia teoretycznych wiadomości w 1957 roku ukończyłem z wynikiem bardzo dobrym Technikum Księgarskie w Krakowie. Nawiązałem kontakt z Uniwersytetem we Wrocławiu w celu dalszych studiów, jednak na skutek choroby musiałem z tych zamiarów zrezygnować.
Prowadzona w ramach Gminnej Spółdzielni księgarnia rozwijała się znakomicie, ale w programie działania spółdzielczości wiejskiej placówka zaczęła nabierać charakter sklepu artykułów użytku kulturalnego, gdzie obok książek, artykułów papierniczych istniał obowiązek prowadzenia towarów sportowych w szerokim zakresie.. Obroty rosły ale dla książki było coraz mniej czasu i miejsca.
W 1950 roku powstało Państwowe Przedsiębiorstwo "Dom Książki" jako instytucja trudniąca się wyłącznie upowszechnianiem książki. W Andrychowie, na bazie działającego sklepu artykułów papierniczych ramach Spółdzielni Nauczycielskiej powstała księgarnia, mająca jednak ograniczone możliwości działania z uwagi na szczupłość posiadanego pomieszczenia.
Nawiązałem rozmowy z dyrektorem Ekspozytury "Dom Książki" w Krakowie ob. Edwardem Szynczuchem oraz kierownictwem Gminnej spółdzielni w Andrychowie, w wyniku czego z dniem 1 lutego 1956 r. Zarząd Spółdzielni przekazał Sklep Artykułów Użytku Kulturalnego(Księgarnia) Nr 13 z całą obsadą personalną i lokalem do dyspozycji P.P. "Dom Książki" w wyniku czego powstała księgarnia Nr 26. W dalszym ciągu w placówce był prowadzony dział papierniczy, który po usilnym staraniu oraz przy pomocy władz administracyjnych miasta został przeniesiony do oddzielnego lokalu w sąsiednim budynku. Od tej chwili powstała księgarnia czysto wydawnicza.
Po reorganizacji administracyjnej kraju powstało województwo bielskie z siedzibą w Bielsku-Białej gdzie w ramach Dyrekcji ?Dom Książki? w Krakowie powstała Ekspozytura a księgarnia w Andrychowie otrzymała nr 415. Funkcję kierownika tej księgarni pełniłem do 1987 r. to jest do przejścia na emeryturę po 56 latach pracy zawodowej.
Od 1956 r. do 1987 r. obowiązki zastępcy kierownika księgarni pełniła żona Agnieszka. Od 1987 r. i nadal kierownikiem jest córka Krystyna.
W okresie od 1937 r. do 1987 r. pracowało w księgarni 55 pracowników, którzy podejmowali obowiązki jako praktykanci księgarscy. Wielu spełniało lub nadal spełnia funkcje kierowników lub zastępców, pracowników frontowych. Pracują w innych pionach handlowych dziedzinie kultury a nawet na poważnych stanowiskach zawodowych i społecznych.
Przez długi okres księgarnia nasza spełniała rolę placówki szkoleniowej. Praktykowali u nas przyszli kierownicy księgarń z Wadowic, Kalwarii, Węgierskiej Górki, Kęt i Zatora. Byli na praktyce absolwenci szkół handlowych.
W latach od 1960 do 1980 jako lektor Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Wadowicach, Krakowie a obecnie w Bielsku-Białej ? Koło w Andrychowie Klubach Rolnika, Domach Kultury, w świetlicach i w szkołach różnego typu prowadziłem odczyty na temat "Historia książki"
W okresie swojej działalności księgarskiej otrzymałem wiele odznaczeń państwowych, resortowych i innych a mianowicie:
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Medal ?Za Udział w Wojnie Obronnej 1939?
Zasłużony Działacz Kultury nadany z Ministerstwa Kultury i sztuki nr 702
Złoty Krzyż Zasługi
Dyplom Członka Honorowego Stowarzyszenia Księgarzy Polskich
Złota odznaka "Za Zasługi dla Ziemi Krakowskiej"
Odznaka "Za Zasługi dla Województwa Bielskiego"
Honorowy Obywatel Miasta Andrychowa
Odznaki "Wzorowy Księgarz" I, II i III stopnia
Honorowy Prezes Klubu Sportowego "Beskid" w Andrychowie
Srebrna Odznaka Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Bielsku-Białej